Podsumowanie tygodnia. Robert Lewandowski przeszedł do historii

Stadion fifa uefa

On to zrobił. On naprawdę to zrobił. Robert Lewandowski pobił blisko pięćdziesięcioletni rekord legendarnego Gerda Muellera i wpakował podczas trwania jednego sezonu rozgrywkowego imponującą liczbę 41 goli. W lidze hiszpańskiej oraz francuskiej mamy natomiast nowych, sensacyjnych mistrzów. Podczas minionego tygodnia w sportowym świecie działo się bardzo wiele. Oto telegraficzny skrót zawierający najważniejsze informacje.

Ogłoszenie szerokiej kadry na Euro 2020

17 maja 2021r. trener reprezentacji Polski Paulo Sousa ogłosił szeroką kadrę na zgrupowanie w Opalenicy, na którym to Biało-czerwoni będą przygotowywać się do zbliżającego się Euro. Oto grono 27 zawodników, którym zdecydował się tym razem zaufać portugalski szkoleniowiec:

  • Bramkarze: Łukasz Fabiański, Radosław Majecki, Łukasz Skorupski, Wojciech Szczęsny
  • Obrońcy: Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński, Paweł Dawidowicz, Kamil Glik, Michał Helik, Tomasz Kędziora, Kamil Piątkowski, Tymoteusz Puchacz, Maciej Rybus
  • Pomocnicy: Przemysław Frankowski, Kamil Jóźwiak, Mateusz Klich, Kacper Kozłowski (Pogoń Szczecin), Grzegorz Krychowiak, Karol Linetty, Jakub Moder, Przemysław Płacheta, Piotr Zieliński
  • Napastnicy: Dawid Kownacki, Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik, Karol Świderski, Jakub Świerczok

Radosław Majecki będzie trenował z kadrą tylko podczas zgrupowania. Jego wyjazd na mistrzostwa nie jest możliwy. Listę rezerwową uzupełniają Rafał Augustyniak, Kamil Grosicki, Robert Gumny oraz Sebastian Szymański. Zwłaszcza nieobecność tego drugiego wydaje się dość sensacyjna. Czego jednak innego można było spodziewać się w sytuacji, gdy gracz na własne życzenie wykreślił się z poważnego futbolu na niemal rok? 

Przed startem Euro Polacy zajmują 21. lokatę w rankingu FIFA. Czy występ na mistrzostwach Starego Kontynentu pozwoli poprawić im ten wynik? Gorąco w to wierzymy!

Lewy jesteś wielki!

Wreszcie końca dobiegła ta przepiękna historia, którą w ostatnich tygodniach żyła cała piłkarska Polska. Robert Lewandowski w ostatniej akcji ligowego meczu z Augsburgiem pobił blisko 50-letni rekord Gerda Muellera i zapisał się tym samym w annałach Bundesligi być może na kilka kolejnych dziesięcioleci. 

Gdyby nie fakt, iż Lewy opuścił parę ligowych spotkań z powodu kontuzji, to magiczna bariera 41 bramek zostałaby pobita już nieco wcześniej. Co się jednak odwlecze, to nie uciecze. 

Nas Polaków rozpiera rzecz jasna z tego powodu duma. Szanse na to, że doczekamy się w niedalekiej przyszłości kolejnego Lewandowskiego, są oczywiście bardzo znikome. Warto więc cieszyć się tą chwilą i z marginalnymi wyjątkami tak właśnie robimy. 

Nieco inaczej sytuacja ta przedstawiała się i wciąż przedstawia tuż za naszą zachodnią granicą. Bólu tylnej części ciała występującego u Niemców ciężko w ogóle porównać do czegokolwiek. Jeśli rekord pobiłby reprezentant Niemiec, to sprawy by zapewne nie było. (Nie)stety zrobił to Polak. Satysfakcja, jaką do tej pory odczuwamy jest zatem nie do opisania. Oby tak dalej Robert!

Emocjonujący finisz europejskich rozgrywek

Można kolokwialnie rzec, że dla fanów Premier League, Bundesligi czy też Serie A kampania 2020/21 zakończyła się już jakiś czas temu. Mistrzów tych rozgrywek poznaliśmy bowiem na kilka kolejek przed spotkaniem zamykającym ligowe zmagania. 

Z zupełnie inną sytuacją mieliśmy za to do czynienia w hiszpańskiej La Lidze oraz francuskiej Ligue 1. Tam nowo koronowani mistrzowie „objawili” nam się dopiero podczas mijającego weekendu. Czego to dowodzi? Być może tego, że można jeszcze liczyć na krztę tak bardzo potrzebnej nieprzewidywalności w futbolu.

Który z ligowych finiszów był ciekawszy dla postronnego kibica? Naszym zdaniem ten z udziałem graczy Lille oraz PSG. Tym razem zdecydowanie nie sprawdziła się teoria, jakoby piąta liga rankingu UEFA była jedną z najnudniejszych w Europie. Les Dogues zdobyli swój czwarty tytuł w historii. Stało się to równo dziesięć lat po tym, gdy odbierali puchar za trzecie mistrzostwo.

Na boiskach Półwyspu Iberyjskiego ostateczne starcie odbyło się pomiędzy dwoma klubami ze stolicy kraju. Atletico w 38. kolejce mierzyło się z Realem Valladolid. Natomiast Królewscy podejmowali ekipę Villarreal. Co ciekawe po pierwszych połowach obu tych pojedynków sensacyjnie prowadzili niżej notowani rywale. Scenariusz odwrócił się jednak o 180 stopni w drugich czterdziestu pięciu minutach, w których to faworyci odwrócili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Tym samym faktem stało się jedenaste mistrzostwo Hiszpanii dla ekipy popularnych Los Rojiblancos. Czy zasłużone? Naszym zdaniem zdecydowanie tak.

Ocena artykułu
5.0/5 (głosów: 1)