Odliczanie do Euro czas zacząć. Co wiemy po towarzyskim starciu z Rosją?

oswietlony-stadion

Do rozpoczęcia piłkarskich mistrzostw Europy pozostał już niespełna tydzień. Za reprezentacją Polski kilkanaście dni jednego z najdłuższych zgrupowań w historii, a także pierwszy z dwóch meczów towarzyskich. Czy po spotkaniu z Rosją jesteśmy nieco mądrzejsi i możemy oszacować szanse Lewego i spółki na osiągnięcie sukcesu na Euro? Spróbujmy to krok po kroku przeanalizować.

Planowy przegląd wojsk

O tym, że rywalizacja ze Sborną będzie szansą na „pokazanie się” dla piłkarzy niekoniecznie typowanych do gry w pierwszej jedenastce wiedzieliśmy już od dawna. Pojedynek z 38. ekipą rankingu FIFA w wyjściowym składzie rozpoczęli m.in. Dawid Kownacki, Tymoteusz Puchacz, Karol Świderski oraz Jakub Świerczok. 

Nie od dziś wiadomo, że umiejętności taktyczne Paulo Sousy plasują się na nieco wyższym poziomie, niż miało to miejsce u jego poprzednika. Danie szansy wyżej wymienionym piłkarzom miało dać portugalskiemu szkoleniowcowi odpowiedź na to, czy w awaryjnej sytuacji bądź też w przypadku nagłej zmiany ustawienia może na nich liczyć. 

Jak ostatecznie wypadł ten planowy przegląd wojsk i który z graczy powinien dostać szansę w jednym ze starć rozgrywanych w ramach Euro? O tym kilka zdań w jednym z poniższych akapitów.

Niezbędna pomoc kapitanowi

Najczęstszy zarzut kierowany w stronę Roberta Lewandowskiego dotyczy rzecz jasna faktu, iż w koszulce reprezentacyjnej nie prezentuje się on równie znakomicie, jak w przypadku przywdziewania trykotu zespołu z Monachium.

Autorami takich oskarżeń są zwykle osoby, których pojęcie o piłce jest w zasadzie równe zeru. Futbol jest bowiem grą zespołową, a na dobry występ napastnika składa się zazwyczaj wiele różnych czynników, które w reprezentacji były niestety dotychczas towarem deficytowym. 

Nadzieje na zmianę w tym aspekcie pojawiły się już w trakcie minionego sezonu ligowego, gdyż dobrą formą mogli pochwalić się tacy zawodnicy jak Mateusz Klich, Grzegorz Krychowiak, Arkadiusz Milik czy też Piotr Zieliński. Każdy z nich podczas występów w swoim klubie notował bardzo dobre wyniki, sprawiając jednocześnie wrażenie, że jest właśnie w swojej życiowej formie. 

Doskonale wiadomo jednak, że taktyka trenera Sousy opiera się na grze dwójką napastników i w przypadku kontuzji Arkadiusza Milika jasne stało się, że konieczne jest znalezienie gracza, który będzie pomagał Lewemu w przebijaniu się przez formację defensywną drużyny przeciwnej. Po starciu z Rosją dość nieoczekiwanie objawił nam się Jakub Świerczok, który wbrew opinii tzw. ekspertów z przysłowiowego marszu może zająć miejsce w wyjściowej jedenastce tuż obok naszego kapitana. Czy jest on w tej chwili gotowy, aby zmierzyć się z tuzami reprezentacji Hiszpanii czy też Szwecji? Naszym zdaniem zdecydowanie tak. Podobną gotowość ciężko zaobserwować jednakże w innych obszarach naszej kadry. I tu właśnie może tkwić nasz największy kłopot.

Problem stary jak świat

O danie szansy w pierwszej reprezentacji Tymoteuszowi Puchaczowi zabiegano już od kilkunastu dobrych miesięcy. Brak lewego obrońcy z prawdziwego zdarzenia jest bowiem odwieczną bolączką naszego zespołu narodowego. Powołanie popularnego Puszki było już w zasadzie kwestią czasu, lecz nieco szybszy bieg sprawie nadała niespodziewana kontuzja Arkadiusza Recy. 

Lekki uraz mięśniowy Macieja Rybusa pozwolił zadebiutować wychowankowi poznańskiego Lecha już podczas rywalizacji na Stadionie Miejskim we Wrocławiu. Na jego nieszczęście jedyna bramka podopiecznych Stanisława Czerczesowa padła przy jego wydatnym udziale. Ciężko zatem oprzeć się wrażeniu, że nie wykorzystał on swojej szansy na zadomowienie się w wyjściowej jedenastce Biało-czerwonych na dłużej. 

Na tę chwilę wydaje się zatem, że odwieczny problem reprezentacji narodowej wciąż pozostaje bez szczęśliwego rozwiązania. Nie rokuje to zbyt optymistycznie na kilka dni przed startem mistrzostw, lecz gorąco wierzymy w to, że Paulo Sousa znajdzie idealne wyjście z tej sytuacji. Wiara bowiem czyni cuda.

Ocena artykułu
5.0/5 (głosów: 1)