Z nieba do piekła. Czyli kilka słów o tym, jak przewrotny bywa sport

robert-lewandowski

Pamiętacie, jak pisaliśmy Wam kilka tygodni temu o znakomitym okresie polskiego tenisa ziemnego? Można powiedzieć, że to już po części nieaktualne. Za czołowymi polskimi tenisistami bowiem bardzo kiepski tydzień. O czym dokładnie mowa? Zapraszamy do lektury naszego artykułu.

Brutalna weryfikacja

Pierwsza do rywalizacji z najlepszymi stanęła Iga Świątek. Dziewiąta rakieta świata w rankingu WTA trafiła do grupy z Paulą Badosą, Marią Sakkari oraz Aryną Sabalenką. W spotkaniu otwierającym zmagania jej przeciwniczką była Greczynka Sakkari. Ten pełen emocji mecz zakończył się niestety gładką porażką warszawianki w stosunku 2:0. W starciu z Sabalenką było już nieco lepiej. Reprezentantce Polski udało się wygrać pierwszego seta, jednak w perspektywie całego batalii lepsza okazała się Białorusinka.

Przed trzecim z pojedynków grupowych było już wiadomo, że 20-latka nie ma najmniejszych szans na awans do najlepszej czwórki. Brak przysłowiowego „ciśnienia” był w poczynaniach Igi aż nadto widoczny. Po godzinie i czterdziestu minutach gry to właśnie jej ręka powędrowała ku górze. Jak już wspomnieliśmy wyżej, na nic to się jednak zdało, gdyż jej gra w półfinale turnieju była już zupełnie niemożliwa.

Niestety niemal identyczne nastroje po trzecim z meczów grupowych towarzyszyły wszystkim wielbicielom talentu Huberta Hurkacza. Można rzec, że wrocławianin zaprezentował się nawet o klasę gorzej niż jego nieco młodsza koleżanka. 24-latek tylko w spotkaniu z Miedwiediewem zdołał ugrać seta. Pozostałe dwie potyczki kolejno z Sinnerem i Zverevem zakończyły się gładkimi przegranymi w stosunku 2:0.

O imprezie wieńczącej tenisowy sezon w 2021 roku należy zatem jak najszybciej zapomnieć. W kolejnych latach będzie nam dane z pewnością cieszyć się jeszcze z wielu sukcesów Igi oraz Huberta. Ich postawa w turnieju finals jest jednakże idealnym przykładem tego, jak przewrotny bywa sport. Jeszcze chwilę temu wynosiliśmy ich bowiem pod niebiosa. Teraz natomiast spadły na nich ogromne słowa krytyki. Czego to dowodzi? Jeśli chcesz uprawiać sport na profesjonalnym poziomie, to musisz mieć niesamowicie silną głowę. Bez tego sukces jest wręcz niemożliwy. 

Absurdalne decyzje

Pozostając przy temacie zasłużonej bądź też niezasłużonej krytyki nie sposób nie wspomnieć o kontrowersyjnej sytuacji związanej z kapitanem naszej reprezentacji w piłce nożnej Robertem Lewandowskim. Na kilka chwil przed ostatnim meczem barażowym z Węgrami cała piłkarska Polska żyła decyzją o wysłaniu na trybuny duetu Glik-Lewandowski. Głównym powodem takiej decyzji miała być rzekoma chęć dania odpoczynku dwóm najstarszym zawodnikom przywdziewającym aktualnie koszulkę z orzełkiem na piersi.

O ile brak tego pierwszego można jeszcze jakoś przeboleć, o tyle kadra bez Lewego to już zupełnie inna drużyna. Przed pierwszym gwizdkiem meczu z Madziarami bagatelizowano całą tę sytuację, twierdząc, że przyjezdni również wychodzą nieco rezerwową jedenastką. Jak to się skończyło, to wszyscy doskonale wiemy.

Czy całego tego zamieszania można było uniknąć? Ależ oczywiście! Robert mógł przecież rozegrać 45. minut podczas spotkania z Andorą i w podobnym wymiarze czasowym pomóc swoim kolegom w rywalizacji z Węgrami. Niestety nikt nie wpadł na tak „genialny” pomysł. Jakie są tego konsekwencje? Oczywiście brak rozstawienia w barażach i potencjalny pojedynek z jedną z naprawdę silnych piłkarskich nacji.

Mundial w 2022 roku będzie wyjątkowy z wielu powodów. Zdaniem wielu może być jednym z najgorzej wspominanych w całej historii (przede wszystkim z uwagi na absurdalny termin jego rozgrywania). Mimo wszystko każda z reprezentacji marzy rzecz jasna o wzięciu w nim udziału. Czy Polacy dostąpią tego zaszczytu? Mamy taką nadzieję. Trzymamy teraz mocno kciuki za udane losowanie przeciwnika w marcowych barażach. Oby choć raz dopisało nam szczęście.

Ocena artykułu
5.0/5 (głosów: 2)