Smutny koniec niezwykle barwnego życia. Jak świat zapamiętał Diego Maradonę?

Diego-Maradona-grafiti

Choć wydawał się niezwykle kontrowersyjny, to przez wielu traktowany był niczym bóstwo. Dnia 25 listopada 2020r. śmierci w wyniku ataku serca doznał Diego Maradona. Jak „Boskiego Diego” zapamiętali kibice? Czy jego sportowa emerytura mogła potoczyć się lepiej? Nad tą kwestią postanowiliśmy pochylić się w dzisiejszym artykule. Serdecznie zachęcamy do lektury.

„Piłka nożna nie da Ci pieniędzy”

Takie słowa usłyszał od swojego ojca mały Diego, kiedy chciał wziąć udział w okresie testowym dla klubu Argentinos Juniors. Mimo iż w domu wszyscy odradzali mu wiązanie przyszłości z piłką, to uparty młodzieniec dopiął wreszcie swego i wieku 7 lat rozpoczął swoją imponującą przygodę z tym sportem.

Debiut Diego w profesjonalnym futbolu datuje się na rok 1976, kiedy to jako 16-latek dołączył do wspomnianej wyżej ekipy Argentinos Juniors. Podczas 167 spotkań rozegranych w ich barwach zdołał strzelić imponującą liczbę 115 bramek!

Przed wyjazdem na podbój Europy zaliczył jeszcze krótki epizod w drużynie Boca Juniors. Ten dwuletni pobyt był jak się później okazało niejedynym kontaktem z zespołem ze stolicy kraju.

Król Neapolu

Podczas europejskiego etapu kariery Diego Maradona przywdziewał trykoty trzech różnych ekip. Były to kolejno FC Barcelona, Napoli oraz Sevilla. Z Blaugraną udało mu się zdobyć kilka trofeów, jednak prawdziwą gwiazdą zespołu został dopiero po przenosinach na Półwysep Apeniński.

W czasach gry Maradony w stolicy Kampanii Napoli przeżywało jeden z najlepszych okresów w historii. Właśnie wtedy popularni Azzurri zdobyli dwa pierwsze i jak dotąd jedyne mistrzostwa kraju. Ich łupem padł również Puchar oraz Superpuchar Włoch, a także prestiżowy Puchar UEFA.

O ile cała przygoda Diego we Włoszech była niczym piękny sen, to o jej końcu wszyscy w Neapolu chcieliby z pewnością raz na zawsze zapomnieć. W 1991r. w organizmie Argentyńczyka wykryto środki dopingujące, w wyniku czego FIFA nałożyła na niego 15-miesięczną dyskwalifikację.

Przed powrotem do ojczyzny „Boski Diego” spędził jeszcze sezon w Sewilli. Ten epizod w jego karierze nie należy jednak do zbyt istotnych, gdyż ówczesna forma i nieporozumienia z działaczami hiszpańskiej ekipy nie pozwoliły mu tam w pełni rozwinąć skrzydeł.

„Ręka Boga”

Tak Diego określał jednego ze swoich dwóch goli z ćwierćfinałowego meczu z Anglikami podczas mundialu w Meksyku. Twierdził, że pomogła mu właśnie ręka Boga. Jak doskonale pamiętamy, bramka ta została zdobyta niezgodnie z przepisami, do czego sam Maradona przyznał się kilkanaście lat później. Anglicy mimo wszystko nigdy nie wybaczyli mu tego zagrania, czego dowodem były chociażby artykuły pojawiające się tuż po jego śmierci w brytyjskiej prasie.

Reprezentacyjne występy zawodnika urodzonego w Lanus były zresztą co do zasady bardzo udane. Legendarny napastnik występował na Mistrzostwach Świata aż czterokrotnie. Dwa razy udało mu się wraz z kolegami dojść do finału tej imprezy, lecz tytuł mistrzowski zdobył tylko podczas wspomnianego turnieju rozgrywanego na boiskach w Meksyku.

Pożegnanie Diego z kadrą narodową było równie smutne, co jego rozstanie z Europą. Na wskutek kolejnego w karierze pozytywnego testu antydopingowego Maradona został wykluczony z reprezentacji podczas mundialu w Stanach Zjednoczonych.

Powolne wyniszczanie

Lata po zakończeniu profesjonalnej kariery w wykonaniu Maradony upływały na próbach zaistnienia w roli trenera. Niestety jak to często zdarza się w przypadku znakomitych zawodników, jego talent boiskowy w zupełności nie przekładał się na poczynania w roli szkoleniowca.

Mimo wszystko popularny El Diez praktycznie do ostatnich chwil życia starał się czynnie uczestniczyć w futbolowym świecie. Ostatnim zespołem, jaki przyszło mu prowadzić była drużyna Gimnasia La Plata.

Przez cały okres kariery „Boskiemu Diego” towarzyszyły wszelkiego rodzaju używki. Alkohol i narkotyki, a także uzależnienie od leków wiele razy było przyczyną sporych problemów Argentyńczyka. Choć powodem jego śmierci był zawał serca, to hulaszczy tryb życia z pewnością się do tego przyczynił.

Czy w sytuacji, gdyby „lepiej się prowadził” to wciąż moglibyśmy oglądać go żywego? Ciężko to stwierdzić. Cały jego ziemski żywot jest jednak przykładem na to, że do wielkiej międzynarodowej kariery oprócz umiejętności czysto piłkarskich potrzebna jest silna psychika. Tej niestety wielki Diego nie posiadał.

 

Ocena artykułu
5.0/5 (głosów: 2)