Panie Sousa, czy Pan wie co robi?

Dotychczasowa historia bezpośrednich pojedynków z Islandczykami pozwalała wierzyć nam w łatwą przeprawę we wtorkowy wieczór i możliwość spokojnego i radosnego oczekiwania na pierwsze spotkanie ze Słoweńcami. Rzeczywistość okazała się jednak dość brutalna i na kilka dni przed startem mistrzostw wciąż niewiele wiemy o naszej reprezentacji. Kto zaskarbił sobie sympatię Paulo Sousy i jak powinna wyglądać wyjściowa jedenastka na nasze inauguracyjne starcie? O tym kilka słów poniżej.

Kłopoty już na starcie

Jeśli w polskiej piłce w ostatnich latach mogliśmy być z czegoś dumni, to oprócz Roberta Lewandowskiego była to z pewnością sławna polska szkoła bramkarska. Począwszy od Jerzego Dudka i Artura Boruca, poprzez Łukasza Fabiańskiego oraz Wojtka Szczęsnego, aż po Bartka Drągowskiego czy też Radosława Majeckiego. Zawsze było wiadomo, że jeśli jakiś kuriozalny błąd popełni formacja defensywna, to jest jeszcze nadzieja na spektakularną paradę bramkarską.

Obserwując jednakże kilka starć Biało-czerwonych pod wodzą Paulo Sousy pojawił się pewien problem. W poczynaniach naszych golkiperów brak jest tak potrzebnej na tej pozycji pewności.

W rywalizacji z 38. ekipą rankingu FIFA uzasadniona krytyka za stratę bramki spadła na Tymoteusza Puchacza. Trzeba uczciwie przyznać, że to on zgubił krycie, co pozwoliło zawodnikowi reprezentacji Rosji zapakować piłkę do siatki. Mało kto wspomina aczkolwiek o tym, że zdecydowanie lepiej w tej sytuacji powinien zachować się także Łukasz Fabiański. Zawodnikowi tej klasy nie przystoi utrata bramki w takim stylu.

Końcówka sezonu w klubie, a także dotychczasowe występy w barwach narodowych w wykonaniu Wojtka Szczęsnego również nie powalały na kolana. Mimo to Paulo Sousa zapewniał, że to właśnie gracz włoskiego Juventusu będzie numerem jeden w jego kadrze. Nie ma 100% pewności, że jest to słuszna decyzja, lecz z wyżej wymienionej dwójki to popularny Szczena wydaje się być tą zdecydowanie rozsądniejszą opcją.

„A mury runą”

Na dobrą postawę bramkarza spory wpływ ma dyspozycja obrońców grających tuż przed nim. Ta zasada działa też oczywiście w drugą stronę. Jeśli defensorzy wiedzą, że mają za plecami prawdziwego wyjadacza między słupkami, to grają na większym luzie. 

W nowożytnej historii polskiego futbolu nie mieliśmy właściwie takiego okresu, w którym nasza kadra mogła pochwalić się żelaznym blokiem obronnym. No może za wyjątkiem Mistrzostw Świata w 2002r. Wtedy jednak wraz z naszpikowaną gwiazdami kadrą nie przyszedł tak wyczekiwany sukces.

Podczas nadchodzącego Euro defensywa również wydaje się nie być naszą najsilniejszą bronią. Wciąż nie do końca wiadomo na grę jakim systemem zdecyduje się portugalski szkoleniowiec Biało-czerwonych. Bez względu na to czy będziemy grać w formacji z trójką środkowych obrońców i dwoma wahadłowymi, czy też w tradycyjnym systemie z czterema graczami w bloku defensywnym, to jedyną pewną i mocno obsadzoną pozycją jest prawa strona. Co do pozostałych miejsc to wciąż toczy się o nie walka. Mamy tylko wielką nadzieję, że gracze, którzy ostatecznie znajdą się w wyjściowej jedenastce, odpłacą się za zaufanie naprawdę solidną grą.

Im bliżej bramki przeciwnika, tym lepiej

Kłopot bogactwa to zwrot niezbyt pasujący do naszej reprezentacji. W podobnym tonie można wypowiadać się chociażby o Anglikach czy też Hiszpanach. Nie da się jednak ukryć, że o drugą linię naszej kadry na Euro obawiamy się najmniej. 

Rewelacyjne liczby Piotra Zielińskiego oraz Grzegorza Krychowiaka, solidny sezon w wykonaniu Mateusza Klicha oraz Jakuba Modera czy też wreszcie nieoszlifowany diament w osobie Kacpra Kozłowskiego. Właściwie w przypadku postawienia na każdego z wyżej wymienionych graczy trener Sousa pozostanie na wygranej pozycji.

Co do ulokowania poszczególnych zawodników z tego grona w pierwszym składzie na Słowację, napiszemy nieco więcej w ostatnim akapicie.

Lewy ufam Tobie 2.0

Wielokrotnie na naszych łamach pisaliśmy już o tym, kim dla reprezentacji jest Robert Lewandowski. Roli, jaką odgrywa w tej kadrze były gracz ekstraklasowego Lecha Poznań, nie potrafią docenić jedynie Ci, których poziom wiedzy o piłce nożnej jest równy zeru.

Jeszcze kilka tygodni temu żyliśmy nadziejami, że Robert po raz kolejny nie będzie musiał w pojedynkę toczyć bojów z defensorami rywali. Przebłyski formy miewał bowiem Krzysztof Piątek, a znakomitą rundę we Francji rozgrywał Arkadiusz Milik. W tej chwili jednak żadnego z wymienionych graczy nie ma już w składzie na Euro, a jedyną pomocą Lewego w ataku mogą być Jakub Świerczok oraz Karol Świderski.

O tym czy kapitan Biało-czerwonych może liczyć na tę dwójkę, przekonaliśmy się na przestrzeni dwóch towarzyskich spotkań kolejno z Rosją oraz Islandią. Zarówno Świerczok jak i o cztery lata młodszy Świderski wysłali wyraźne sygnały w kierunku Roberta, że w razie czego są w pełni zwarci i gotowi.

Czy podobne odczucia po ich występach miał trener Sousa? To okaże się zapewne już niebawem. Tymczasem my na sam koniec przedstawiamy Wam naszą wyjściową jedenastkę na premierowe starcie ze Słowacją. Nawet jeśli ostatecznie będzie się ona znacząco mijała z prawdą, to prosimy tylko o jedno. Korzystny rezultat i względny spokój w przygotowaniach do drugiego meczu z Hiszpanią.

skład-słowacja

Ocena artykułu
5.0/5 (głosów: 2)