Kolejny dzień w biurze. Iga Świątek królową polskiego sportu

iga świątek

Czy przy aktualnej dyspozycji Igi Świątek jesteśmy w stanie opracować podsumowanie wydarzeń w minionym tygodniu bez choćby małej wzmianki o tej zawodniczce? Odpowiedź jest krótka i zwięzła i brzmi następująco – NIE. Co tym razem „nabroiła” nasza młoda gwiazda? Sprawdźcie to sami. Miłej lektury!

Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu

Doha, Indian Wells, Miami, Stuttgart oraz Rzym. Co łączy te pięć dość odległych od siebie miast? Nie co, a raczej kto. Tak się składa, że to właśnie podczas turniejów organizowanych tych konkretnych miejscach pięć triumfów zanotowała Iga Świątek. Złożyło się na to dokładnie 27 spotkań wygranych z rzędu. Brzmi imponująco, prawda? Ta niewyobrażalny ciąg wygranych pozwolił wskoczyć 20-latce na czwarte miejsce tabeli wszech czasów zawierającej najdłuższe serie kolejnych meczów bez porażki. Liderką tego rankingu jest Venus Williams z 35 zwycięstwami. Czy nasza pierwsza rakieta rankingu WTA ma szansę na zrzucenie jej z fotela liderki? Nie mamy ku temu najmniejszych wątpliwości.

Kolejnym ambitnym celem, jaki stawia sobie nasza młoda zawodniczka, jest osiągnięcie jak najlepszego wyniku podczas zbliżającego się Rolland Garros. To właśnie podczas zmagań na francuskich kortach przed dwoma laty o warszawiance cały tenisowy świat usłyszał na dobre po raz pierwszy. Czy w tym roku można liczyć na powtórkę tego scenariusza? Mocno w to wierzymy i już teraz ściskamy kciuki za naszą polską perełkę. Do boju IGA!

Spadająca gwiazda

Siedem tytułów mistrzowskich w XXI wieku. W PKO Ekstraklasie większymi dokonaniami przez ostatnie dwie dekady może pochwalić się tylko warszawska Legia. Niestety bogata historia to jedno, a umiejętne radzenie sobie z bieżącymi problemami to drugie. Okazało się, że mimo pięknie brzmiących obietnic i wielkich planów rzeczywistość sprawiła wszystkim skupionym wokół krakowskiej Wisły wielkiego psikusa. 

Doskonale wiemy już, że Biała Gwiazda będzie zmuszona występować na drugim poziomie rozgrywkowym po raz pierwszy od ponad 25 lat. To czy uda jej się wrócić do piłkarskiej elity już w następnym sezonie, to swoiste wróżenie z fusów. W teorii bowiem wszystko w Krakowie wyglądało dotychczas na dość profesjonalne. Kilka bardzo kiepskich decyzji związanych z zatrudnianiem kolejnych szkoleniowców zrobiło jednak swoje.

Na zapleczu ekstraklasy znajduje się parę naprawdę solidnych marek. Tylko szybkie, ale jednocześnie bardzo przemyślane decyzje pozwolą Wiśle ponownie mierzyć się z najlepszymi w Polsce już w kampanii 2023/2024. Bez konkretnych zmian wewnątrz klubu się na pewno nie obejdzie. Czy będzie to związane z odejściem Jakuba Błaszczykowskiego? Nie można tego wykluczyć. Ciężko bowiem oprzeć się wrażeniu, że to właśnie on jest jednym z głównych autorów tej klęski…

Udany rewanż

Pośród zalewu wielu sportowych doniesień na przestrzeni ostatniego tygodnia wielu z Was umknęła z pewnością wieść o tym, iż mamy nowego siatkarskiego mistrza Polski. Po raz dziewiąty w historii trofeum dla najlepszej klubowej drużyny w kraju powędrowało oficjalnie do Kędzierzyna-Koźla. Tamtejsza ZAKSA zdobycie prestiżowej statuetki przypieczętowała tym razem na obiekcie swoich rywali. Czwarty mecz rywalizacji finałowej odbywał się albowiem na hali w Jastrzębiu-Zdroju.

O ile scenariusz potyczki numer trzy zdawał się być bardzo zaskakujący, o tyle przebieg sobotniego spotkania nie pozostawiał już zupełnie żadnych wątpliwości. To podopieczni Gheorghe Crețu są w tej chwili najmocniejszą siatkarską ekipą nad Wisłą.

Kolejnym i ostatnim już przystankiem podczas sezonu 2021/2022 będzie dla kędzierzynian turnieju finałowy Ligi Mistrzów. Pokonanie Trentino będzie na pewno zadaniem piekielnie trudnym, ale przecież zespół ze Śląska udowadniał już wielokrotnie, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Oby taka sztuka udała im się niebawem po raz kolejny!

Ocena artykułu
5.0/5 (głosów: 1)